Ten wpis zacznę od pytania. Czy zauważyliście powrót popularności blogów? Byt, który praktycznie wymarł, zastąpiony przez video blogi i coraz krótsze formy przekazu. Został skazany na pożarcie i zapomnienie. Teraz jednak wraca złota era tego formatu. Okazuje się, że to właśnie stąd czerpie wiedzę oraz wspomaga się w rozpowszechnianiu informacji AI.
Tak, teraz każdy zakłada bloga — wielkie i małe biznesy. To forma, która generuje ruch na stronie, który z kolei kochają algorytmy Google. Największą plagą tych blogów jest jednak używanie GPT do tworzenia treści. Coś, nad czym kiedyś siedziało się cały wieczór albo kilka dni, żeby dopracować artykuł i doszlifować ostatni szczegół — dziś można uzyskać jednym zdaniem wpisanym w okno agenta AI.
Tak, też skorzystałem z chata przy ostatnim wpisie o Nocy Walpurgii — link do wpisu macie wyżej. Nie ukrywam, że jest to rozwiązanie, które ułatwia życie, a co za tym idzie — kusi. Kusi, żeby iść szybką drogą. W czasach, gdy spędzamy z żoną całe dnie nad własnym biznesem, planowaniem, zamawianiem, wysyłaniem i innymi rzeczami, zebranie sił i czasu, żeby napisać coś mądrego albo chociaż ciekawego do przeczytania, jest niesamowicie trudne. Dlatego nie dziwię się większości firmom, czy małym przedsiębiorstwom takim jak my, że używają tego rozwiązania.
Niestety traci na tym autentyczność. Jako społeczeństwo jesteśmy już wyczuleni na teksty generowane przez sztuczną inteligencję. Coraz mniej nas ciekawią opisy wstawiane na social media, przy wydarzeniach czy reklamach produktów. Czyż nie jest to zawiła pętla, że AI tworzy treści, które w głównej mierze sprawdza inne AI, dostarczając nam wycinki informacji, ponieważ nie interesuje nas to, co sztuczna inteligencja tworzy?
Idąc na przekór temu, postanawiam pisać bloga ręcznie. Będzie się pojawiać rzadziej — przy ważnych wydarzeniach związanych z duchowym rozwojem mojej żony czy nadchodzących ezoterycznych eventach. Tym sposobem staję się Blue Moonem.
Co to takiego ten Blue Moon? Inaczej Luna Azul, jak nazywa go Nadia, to druga pełnia księżyca w trakcie jednego kalendarzowego miesiąca. Coś takiego zdarza się średnio raz na 2,7 roku. Ostatni taki przypadek przypadł na 30–31 sierpnia 2023 roku. Muszę przyznać, że jest to dosyć ciekawe zjawisko, które będziemy mogli zaobserwować w niedzielę, 31 maja.
Skąd wzięła się nazwa? W Anglii funkcjonuje związek frazeologiczny “once in a blue moon”, co oznacza, że coś zdarza się bardzo rzadko. Dokładnie tak samo jak Luna Azul.
Sprawdzając znaczenie i wpływ satelity podczas takiej pełni w starożytnych kulturach, oczywiście niczego nie znalazłem, ponieważ nikt wtedy nie używał kalendarza w formie, jaką znamy dziś. Niebieski Księżyc to nowoczesne pojęcie, które pojawiło się dopiero po wprowadzeniu podziału roku na miesiące.
Oczywiście nie oznacza to, że nie ma żadnego znaczenia — to wciąż pełnia. Nadal mamy do czynienia z kulminacją energii, drugim cyklem w jednym miesiącu, czymś rzadko spotykanym. W nowoczesnej ezoteryce Blue Moon to moment drugiej szansy, wzmocnionej energii rytuałów i intencji.
Jak każda pełnia, jest to czas ładowania energii kamieni i przedmiotów, szczególnie tych, którym nadaliśmy intencję.
dymem szałwii lub palo santo
wodą (jeżeli kamień jest odporny na wodę)
Jeżeli udało Ci się zrobić rytuał oczyszczenia podczas Nocy Walpurgii, to świetna okazja, żeby go powtórzyć i wzmocnić jego działanie — pamiętając, że Azul Luna to kulminacja kulminacji.
A jeżeli nie udało Ci się wtedy wykonać rytuału, skorzystaj z „drugiej szansy” pełni księżyca i spróbuj teraz:
Blue Moon to stosunkowo nowe zjawisko w sferze ezoterycznej. Przypisywane mu właściwości wynikają głównie z nowożytnych interpretacji kulturowych. Pamiętajmy jednak, że takim wydarzeniom towarzyszy symboliczna „moc” — przede wszystkim jako moment skupienia, domykania spraw i pracy z intencją.
Druga pełnia w miesiącu jest idealną porą na drugą szansę, domknięcie spraw, których nie udało się wcześniej zakończyć, czy wzmocnienie rytuałów.
Ja ze swojej strony wrzucę tutaj tylko świece na rytuały tworzone przez Nadię. Znajdziecie je w kolorze czarnym i białym (białe właśnie dostały nową dostawę — wyglądają cudownie, ale na stronie jeszcze ich nie ma, więc jeśli ktoś jest zainteresowany, niech odezwie się przez Instagram lub odwiedzi nasz sklep stacjonarny).
Sebastian R.
Regulamin zakupów
inkandelas@gmail.com
ul. Krzywe Koło 2/4
00-270 Warszawa
Sklep Stacjonarny
Tiktok